.Myślę sobie, i to bardzo

.Myślę sobie, i to bardzo skromnie powiedziane, że bez Izy nie byłbym tym, kim jestem teraz, ani nie byłbym tu, gdzie jestem. Wewnętrzna przemiana, pożegnanie ze starymi reaktywnymi wzorcami, wprowadzenie w życie nowych wibracji spokoju i łagodności, uważność na myśli, słowa i czyny, wniosły w moje życie tak wiele dobrego. Aż trudno mi uwierzyć, że kiedyś chciałem być kimś innym, bo patrzyłem na siebie ze wstydem, nie widząc swojej wartości. Teraz widzę w lustrze innego człowieka. Lubię siebie i lubię swoje życie. Ono od dawna prowadziło mnie swoimi torami w kierunku większego zrozumienia, rozwoju i wewnętrznego dobrostanu. Kiedyś na YT zobaczyłem Izę, wtedy jeszcze występującą w kanale lovelife, i z zainteresowaniem zacząłem oglądać jej audycje. To było coś dla mnie. Na początku była ciekawość, ale wkrótce zauważyłem, że wzrasta we mnie spokój, a z nim czułem się tak dobrze. Wziąłem udział w warsztatach online, zapisałem się do grupy na FB, obejrzałem całe archiwum wcześniejszych spotkań. Warsztaty stacjonarne przed kilku laty, to już był dla mnie całkowicie nowy wymiar i przełom. Poznałem przede wszystkim cudownych ludzi, którzy tak jak i ja w drodze, żądni nowych doświadczeń, znajomości i rozwoju. No i oczywiście niezrównaną Izę, energiczną, emanującą radością dziewczynę, która tyle odkryła i chciała się z nami tą wiedzą podzielić i nauczyć nas odczuwać tak, jak ona sama umie. Pierwsze warsztaty, w których wziąłem udział, to były warsztaty transformacje. Uczyliśmy się na nich odczuwania właśnie. Malowaliśmy na kartkach kolorowe koła, koniecznie miały być ozdobione lśniącym brokatem; mieliśmy z tym świetną zabawę. Opowiadaliśmy też o tym, co nas w życiu spotkało i co chcielibyśmy w sobie przemienić. Po powrocie do domu czułem, jak ta twarda skorupa, złożona z nieprawd o mnie, którą na siebie założyłem, powoli się kruszy. A to był dopiero początek. Potem kokejne warsztaty i festiwal w Gdyni na Kolibkach, pierwsza i jedyna chyba edycja czerwcowa, czysta radość przebywania ze wspaniałymi ludźmi. Spędzaliśmy razem dużo czasu i prowadziliśmy ciekawe rozmowy. Wykłady, koncerty i morze. Minęło już chyba z pięć lat od początku tej mojej przygody. Nadal jednak mam poczucie, że jeszcze wiele zostało do odkrycia.
Za wszystko dziękuję z wdzięcznością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *