Pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałam Izabelę Trędowicz. I pamiętam towarzyszące temu uczucie: to coś, co na każde jej słowo wołało w głębi mnie: to jest TO, to jest TO. Pierwszy z nią kontakt był jak wpłynięcie do bezpiecznego portu, jak odnalezienie domu. Choć wówczas – te kilka lat temu – nie do końca rozumiałam, co w opowiadaniach Izabeli tak mnie fascynowało, co sprawiało, że chłonęłam je całą sobą. A mimo to – za tym poszłam. Potem okazało się, że ta decyzja, ten wybór – był najważniejszym krokiem w moim życiu. Był najlepszym, co w moim życiu zrobiłam – dla siebie. Ta jedna chwila zmieniła wszystko: zmieniła mnie, moją świadomość, odmieniła całe moje życie.
Izabela zabrała mnie w najcudowniejszą podróż: do samej siebie. Do odkrycia prawdy o sobie. Do zrozumienia siebie, do pokochania siebie i siebie – docenienia. Do zobaczenia całej swojej wyjątkowości i cudowności. Do zbudowania siebie na nowo. Do zrozumienia swojej przeszłości i teraźniejszości, do zrozumienia świata, która otacza mnie dziś, teraz, tutaj. To przy Izabeli nauczyłam się na nowo ufać temu co czuję, i zrozumiałam, jak odczuwanie jest ważne. To przy niej po raz pierwszy doświadczyłam w pełni świadomie, że czucie jest uniwersalnym językiem Życia. To w odczuwaniu, przenikaniu wibracji – płynie cała nasza mądrość.
Pamiętam też, kiedy pierwszy raz poczułam, że wszystko, czego potrzebuję, czego w życiu tak długo szukałam i za czym tęskniłam – to ja. Ta prawdziwa. Wielowymiarowa, nieskończona, wieczna. Czyste Światło. Żywa, świadoma energia. Doznanie było nieziemskie. Ale co najzabawniejsze – wkrótce okazało się być … codziennością. Jakże cudowną codziennością.
I wtedy pojęłam fenomen Izabeli: jedna rzecz – to o czymś mówić, opowiadać, ale zupełnie inna – to być tym, być tym w pełni. A Izabela jest taką właśnie osobą: jest tym, o czym opowiada. Opowiada o dobru – bo jest dobrem. Opowiada o miłości – bo sama nią jest. Opowiada o przemianie – bo jest nią cała.
Czy jest możliwe w dzisiejszych czasach być w tych pięknych wibracjach stojąc w kolejce w sklepie, jadąc zatłoczonym tramwajem, funkcjonować w pracy, w rodzinie? Odpowiedź brzmi: TAK. W jaki sposób? Krok po korku. Ku temu właśnie prowadzą wszystkie nagrania Izabeli na jej kanale na YouTubie, jej webinary, warsztaty, medytacje, afirmacje, otwarte spotkania w Gdyni, festiwale. Wspólne rozmowy przy kawie i ciastku, ale i te … przy mielonym kotlecie. Oj, tak. Pani Izabela nie jest tuzinkową osobą duchową. Na pierwszy rzut oka jest wręcz jej zaprzeczeniem. Ale to tylko pozór. Nie znam drugiej osoby tak genialnej, niesamowitej, tak bardzo prawdziwej, prostej, szczerej i …. skutecznej.
Izabela opowiada najczęściej o sobie, gdyż sama jest najlepszym dowodem, że to, o czym opowiada – po prostu działa. Przynosi konkretne, wymierne efekty. Ona nie zmienia człowieka. Nie robią tego jej sesje. Zmiana, przemiana – jest wolną wolą i wyborem każdego. Ale Izabela daje cudowne narzędzia. I dzieli się sobą. I robi coś jeszcze, jak dla mnie – bezcennego: budzi naszą sprawczość, samostanowienie, wolność, kreację, zdolność tworzenie siebie i życia. A potem? Potem każdy sam decyduje i wybiera, czy albo z czego skorzysta.
Izabela zaprasza nas do pięknego Życia. Do spokoju, łagodności, radości, lekkości i dobrostanu. Zaprasza do odkrywania na nowo własnego człowieczeństwa. Zaprasza do zatrzymania. Do nieustannego wracania do siebie i zaglądania w głąb siebie. Do szukania odpowiedzi – zawsze i przede wszystkim w sobie. Zaprasza do cudownej, niekończącej się zabawy. A imię jej – to… Zmiana.
